wtorek, 1 sierpnia 2017

Czy mój pies jest szczęśliwy?

Przecież ma pełną miskę jedzenia, wody, ma swój kącik do spania, jest miziany, kochany...Ale czy na pewno jest szczęśliwy?



Zawsze jest coś czego nie lubimy. Przykładowo: Ja nie lubię matematyki, to czemu mój pies musi lubić agility? Zauważyłam, że dużo psiarzy wywiera na swoich podopiecznych presję. Nie mówię, że presja jest zła, o to to nie. Nie każdy pies nadaje się do sportów (Jetta), nie każdy pies lubi sporty (Jetta), są typy, które lubią spędzać czas z człowiekiem i nic więcej (Jetta)...
  Czy wywieram presję? Owszem, wywieram, bo gdybym jej nie wywierała to mój pies byłby rozpieszczony do granic możliwości. Jettcie trzeba jasno wyznaczać zasady, bo albo będzie próbowała zdominować albo będzie mnie miała w dupie.
Odpuściłam sporty, mimo że zawsze były one moim ogromnym marzeniem. Odpuściłam, bo szanuję mojego psa. Jetta nie ma do tego predyspozycji i open tu to napiszę. Ona jest szczęśliwa kiedy może biegać 2 godziny po otwartej przestrzeni, aż wróci do domu i padnie ze zmęczenia na kilka godzin.
Wyszłyśmy na prostą, bo przestałam zmuszać ją do czegoś, czego nie lubi. Miewa swoje gorsze dni kiedy mnie nie szanuje, kiedy idzie w przeciwną stronę, kiedy nic nie mogę wbić do tej jej główki. Żyłam poglądami innych ludzi i to mnie zgubiło, nadal pamiętam moje facebookowe autorytety i użalanie się nad sobą, że ona nie pracuje tak jak ten superpies z facebooka...To mnie zgubiło, mój pies nie był wtedy szczęśliwy, bo robiłam rzeczy wbrew nam.
 Rzeczy pokazywane na blogu i fanpage, to tylko kawałek życia.
Kto wybiera się na Latające Psy w Warszawie 2/3 września? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz