środa, 15 lutego 2017

Wracamy do formy

Nie ukrywam, że zimę trochę przespałyśmy, ale za to plany na wiosnę są ambitne. :)
Powrót do biegania, frisbee i piłeczek, bo jeszcze nie jest za późno...


Tym razem nie odpuszczę, będę walczyć do końca.
 W marcu stuknął nam 4 lata razem. To dużo. Minęło szybciej, niż sądziłam. Młoda dorosła, nie pozwala sobie na tak dużo jak kiedyś. Mam dla niej mało czasu, rzadziej spacerujemy, przykro.
  Ale gdy zniknie śnieg zaczynamy od nowa. Motywacja przybywa. :D Już nie mogę doczekać się pierwszych piłeczkowych treningów i szczerze przyznam, że za tym tęskniłam.


U mnie praktycznie nic się nie zmieniło. Weekendami jeżdżę sobie na stajnię. Powoli żyjemy, witając każdy kolejny dzień z uśmiechem i merdającym ogonem. I znalazły się osoby, które we mnie nie wierzą... które tylko czekają na moją porażkę... i wiem, że zrobię wszystko aby coś im udowodnić, i jak zwykle - wszystko na przekór. Chociaż wiele rzeczy się nie udaje, to się nie poddam. Kiedyś powiem: "Udało mi się, zrobiłam coś pomimo trudności. Nie czekałam na odpowiednią chwilę, zaczęłam dzisiaj." Wszystko ma jakiś sens, a sukces zależy od nastawienia. :D I wiem, że momentami będzie trudno, bo Jetta nie jest łatwym psem, ale tak po prostu spróbujemy, bez stresu i zbędnego spinania się, bo... czemu miałoby się nie udać?


Najpierw trzeba ogarnąć emocje, potem psa i nowe cele, które kiełkują w mojej głowie od dłuższego czasu... Wam pozostaje jedynie trzymać kciuki.
Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. W takim razie.. trzymam kciuki! Powodzenia! :)
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymamy kciuki! Prześliczne zdjęcia <3

    OdpowiedzUsuń