wtorek, 5 kwietnia 2016
Co u nas?
Ostatnio mało się dzieje. Typowa rutyna - całe weekendy spędzam w stajni, w tygodniu chodzimy na dłuugie spacery po polach, czasami coś focąc. Frisbee znowu zbiera kurz, bo coś się psuje. Wszystko idzie za łatwo, złapane rzuty mnie nie satysfakcjonują, 9 km na rowerze także. Nie wiem ile jeszcze musi wydarzyć się w moim życiu abym zaczęła wszystko doceniać i cieszyć się z każdego dnia
Troszkę się zepsuło...Jetta znowu bez motywacji...Ja się zaczynam rozleniwiać...Tak jakby wszystko wróciło do normy, znów. Chciałoby się zrobić coś ambitniejszego, coś co zmieniło by moje myślenie...
Nie mam celów, które zrealizuję. Codziennie obserwujemy zachody na polach, chociaż sezon kleszczy zaczął się w pełni. Wieczory co raz bardziej przypominają te majowe, wakacyjne... tak bardzo chce się tej upragnionej wolności...
Nie ma to jak dłuuugi post. Trzymajcie się człowieki. ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Mnie również marzy się taka wolność od szkoły i z niecierpliwością czekam na te wakacyjne dłuższe wypady :)
OdpowiedzUsuńU nas też bez motywacji, nie przejmuj się. Teraz chyba panuje taki okres
http://psiasfera.blogspot.com/
A u nas wręcz przeciwnie, bardzo dużo energii. Jazda na rowerze, sztuczki, długie spacery, zabawa no i uczę się wreszcie jeździć na rolkach (rolki stały zakurzone od dawna bo nie miałam gdzie jeździć).
OdpowiedzUsuńProszę tutaj się nie rozczulać nad sobą a spiąć [...] i zacząć coś robić ;)
Pozdrawiamy
http://bialykrukk.blogspot.com/