W piątek wybrałyśmy się na spacer, od tak! Pogoda brzydka i mam wrażenie, że nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam słońce. Postanowiłam wziąć także aparat...
Ogólnie tydzień zleciał mi na niecierpliwym oczekiwaniu na rajd konny i muszę przyznać, że było świetnie. Wracaliśmy tak w zasadzie w nocy... Nigdy nie zapomnę tych galopów. ♥
Co Jetta wtedy robiła? Nie wiem. Podobno miała kąpiel i czesanko. Pracujemy nad rzutem psem, ale motywacja gdzieś błądzi i trafić nie może. Chociaż z dniem, co raz bardziej przekonuję się, że z Jettą nie jest aż tak źle. Małymi kroczkami posuwamy się do przodu. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech, kiedy widzę, że pies wreszcie się stara.
Galopując przez las, uświadomiłam sobie jak cholernie szczęśliwa jestem, wiem co to wolność, wiem co to przyjaźń...A także wiem, że nigdy nie zapomnę tej chwili. A w środę znowu teren. :D
Z Jettą poprawiamy więź i bardziej przywiązujemy się do siebie. Nie stresuję się już tak przy treningach czy rzucaniu frisbee. Do sukcesu jeszcze daleko, ale jest o wiele lepiej.
Na dziś to tyle...
Bardzo fajny, post, muszę nawet powiedzieć, że motywujący :)
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia :)
Drugie zdjęcie - ahh <3
OdpowiedzUsuńA u nas właśnie pogoda się zmieniła, jest dość słonecznie. A zdjęcia nawet i w złą pogodę mogą być piękne ;)
Drugie zdjęcie bardzo ładne ;) Powodzenia :)
OdpowiedzUsuń