Teraz z braku pomysłu na inne posty, podsumowuję sobie nasz poprzedni tydzień. :P
1 września, wtorek
Można powiedzieć: ostatni dzień wolnego. Dla Jetty był to już ostatni dzień cieczki, więc postanowiłam, że pójdę z nią na ściernisko. Potem dołączyła do nas moja koleżanka, więc miałam fotografa i kilka zdjęć z Jettą. :)
Tak spontanicznie wzięłam frisbee. Rzuciłam pierwszy raz, drugi, czwarty... Za każdym razem Jetta nie złapała, jeden był blisko, ale to nie było to. Gdy nie pies nie złapał ani razu, w zasadzie nie pomyślałam nic. Przecież to, że nie możemy pochwalić się jakimś pięknym overkiem, czy normalnym rzutem, nie jest najważniejsze. Potem wzięły mnie trochę wyrzuty sumienia, chyba za bardzo pospieszyłam się z krokiem do dysku. Ale nie ważne, mam nadzieję, że kiedyś wreszcie się nam to uda. Trochę się załamałam, ale nie tak bardzo jak wcześniej. Aktualnie frisbee czeka w szafie na inną porę, a ja zastanawiam się nad kupnem gumowego.
| Nie mogło obyć się bez sztuczek. :D |
| Trochę ciemne, ale co tam :P |
2 września, środa
Dzień już o wiele bardziej intensywny i mam się wreszcie czym pochwalić! Pierwszy raz pojechałam z Jettą rowerem! Jestem z nas bardzo dumna i kolejny dowód, że mam bardzo inteligentnego psa. Nie pociągnęła mnie ani razu, nie ważne czy na drodze szedł pies, czy pasły się krowy, czy ktoś obok przechodził, zaczęła wszystko ignorować. Na początku trochę się bałam, ale potem zaczęłam cieszyć się chwilą .Nie liczyło się, że ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę, liczył się tylko pies. Nie wiem ile przejechałyśmy, ale nie było nas w domu ponad godzinę, więc trochę tego było. Przede wszystkim ćwiczyłyśmy kłus wystawowy, więc musiałam jechać żółwim tempem, bo Jetta szybko przechodziła w galop. Dzień udany, a nawet bardzo. Mam w planach jeździć z nią na przejażdżki rowerowe raz w tygodniu, ale to też zależy od czasu jakim będę dysponowała.
![]() |
| Zdjęcie na upamiętnienie tego cudownego dnia... Może później będzie mnie motywować. :P |
3 września,czwartek
Dzień już dość rutynowy, spokojny. Szkoła, powrót do domu, lekcje i na spacer (chyba moja ulubiona czynność. :P). Przeszłyśmy się na pola, dalej i jeszcze dalej... Aż mama dzwoniła do mnie i się pytała gdzie jestem i kiedy będę. Kocham takie spacery. Ja, Jetta, cisza i bezgraniczna wolność. Dopiero teraz uświadomiłam sobie jak bardzo to kocham. Spontanicznie wzięłam aparat i pocykałam trochę fotek.
4 września, piątek
Dzień był trochę leniwy, ale spacer oczywiście był. Tym razem poszłyśmy na ściernisko, tak po prostu. Było dość mokro, więc wróciłyśmy całe mokre i brudne, ale szczęśliwe. Każdy spacer mnie satysfakcjonuje. Jestem z siebie dumna, że poszłam i sobie tego nie odpuściłam. Nie robię tego dla innych, czy aby spalić kalorie... Robię to dlatego, że sprawia nam obu to przyjemność, robię to bo to kocham! I chcę aby było tak już zawsze.... :)
| I teraz wszyscy ziewamy! :P |
Wieczorami za to fociło się zachody...
5 i 6 września, sobota i niedziela
Weekendy spędzam w zasadzie w stajni, aby odreagować cały tydzień. Nie wiem co w tym czasie robiła Jetta, ale myślę, że leniuchowała :P. Poszłyśmy na dość krótki spacer. Zdjęć nie mam, bo aparatu zapomniałam, a nawet za bardzo nie chciałam go brać, aby całkowicie skupić się na Jettcie. Nie śpimy, tylko ostro pracujemy! ...No powiedzmy. :P
No mniej więcej wiecie jak wyglądał nasz poprzedni tydzień. Codziennie chodzimy na spacery, korzystamy z jeszcze ładnej pogody, a przede wszystkim: nie przewalamy się na łóżkach.
A na sobotę się już coś szykuje... Kto zgadnie co? :)
Na dzisiaj to tyle! Pozdrawiamy Jetta & Julia :)
PS Fredzio jest już w nowym domu, u moich dziadków. :D Dziadek stwierdził, że ma być Fredzio, to niech i tak będzie.


Ale piękny ten Freduś <3
OdpowiedzUsuńWow, udało Wam się przełamać ten lęk do roweru. Gratuluję z całego serca :)
W sumie to macie tydzień dość podobny do naszego.
Fajnie spędzacie te początki roku szkolnego, trzeba wykorzystać na maxa, te dni bez codziennych kartkówek i sprawdzianów. Do której klasy poszłaś?
Zapraszam do nas.
Aaa, szkoła. Ja mam psa momentami dość. Odmawia mi czasem spaceru, zawraca by być w domu, wychodzi, totalnie schizuje, chyba znowu cieczka. No a w tym tygodniu do weterynarza i jeszcze karmę kupić (6kg za 150zł), do tego dochodzi przyszły nikkor 85 f1.8 i ciężko kasę połączyć.
OdpowiedzUsuńFajny papiś :)
OdpowiedzUsuńGratulujemy pierwszych "kroków" przy rowerze, dla nas również była to wielka sensacja.
Pogodzenie psa i szkoły to trudne wyzwanie, ale trzeba jemu sprostać. Trzymamy za Was kciuki ;)